Zaczynając pisać blog założyłam sobie kilka rzeczy, jedną z nich jest szczerość z czytelnikami, żadnego owijania w bawełnę, ukrywania faktów. Dlatego szczerze przyznaję, że jeszcze do niedawna jednym z moich ulubionych sposobów spędzenia letniego wieczoru było piwo w plenerze. Oczywiście miło jeśli ten plener to np. Bażantarnia, ale w praktyce często miejsca trzeba szukać na własnej dzielnicy. I tu dochodzimy do sedna dzisiejszego wpisu, a mianowicie rzecz dzisiaj będzie o placach zabaw i o tym, że punkt widzenia zależy od punktu siedzenia, dosłownie.